L'hyper Justine
Autor: Simon Liberati
Wydawnictwo: Flammarion, 2009
Okładka: miękka
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„L’Hyper Justine” to książka, w której Liberati zachowuje się jak dandys po godzinach: przegląda się w Sade’owskim lustrze, ale nie po to, by odgrywać skandal sprzed dwóch wieków, tylko żeby sprawdzić, jak wygląda dzisiejsza klasa próżniacza, kiedy zdejmie ze sceny swoje kostiumy dobrego smaku. Jedna noc, Faubourg Saint-Honoré, obsesja na punkcie młodej Angielki uwikłanej w filmową adaptację „Justine” – to w zasadzie rama, teatr cieni. Prawdziwy spektakl odbywa się w głowie Pierre’a al‑Hamdiego, dziedzica traumatycznej historii (matka–modelka zabita w Jemenie), który próbuje posklejać tożsamość z resztek pamięci, pornograficznych fantazji i luksusowych dekoracji.
Liberati nie tyle „opowiada historię”, ile komponuje seans halucynacyjny, w którym seks, przemoc i pieniędze nie są skandalem, lecz nudą podniesioną do potęgi. Fetysz, sadomasochizm, „chory przepych moralny” – te elementy nie służą tu jako atrakcje, ale jako dowód wyczerpania wyobraźni: kiedy wszystko już wolno, jedynym tabu pozostaje autentyczne uczucie i żałoba. W tym sensie powieść jest o wiele bliższa Huysmansowi i Pierre’owi Klossowskiemu niż samej „Justine”: dekadencja nie jest buntem, tylko stanem średnim, klimatyzacją paryskich wnętrz. Nagroda Prix de Flore nie dziwi – to książka idealnie wpisująca się w paryską tradycję literatury, która bez żenady miesza pornografię z metafizyką.
Styl Liberatiego jest tu jak dobrze wyćwiczony nałóg: elegancki, gęsty od odniesień, a jednocześnie świadomie manieryczny. Narracja przemyka między wspomnieniem dzieciństwa, fantazmatem i opisem ultra‑współczesnej Paryskiej fauny; czytelnik musi zaakceptować, że logika snu jest ważniejsza niż klasyczna konstrukcja fabuły. „L’Hyper Justine” to nie jest powieść, którą się „lubi”; to raczej obiekt – coś pomiędzy luksusowym fetyszem a moralnym dokumentem epoki, w której perwersja stała się formą zużycia świata. Dla jednych będzie to pretensjonalny teatr zepsucia, dla innych – rzadko dziś spotykana próba opisania, jak naprawdę wygląda pożądanie, kiedy przepuści się je przez wszystkie filtry popkultury i luksusu.