Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9782246749318
Wysyłka od: 15.00 PLN

Les Morot-Chandonneur
Autor: Philippe Jillian,  Bernard Minoret 

Wydawnictwo: Grasset & Fasquelle, 2009
Okładka: miękka
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Les Morot-Chandonneur” to powieść, którą trudno wcisnąć w prosty gatunkowy szufladkownik: to raczej salonowa gablotka pełna stylów, póz i manier literackich, przez którą przewija się jedna rodzina jak dobrze dobrany manekin. Jullian i Minoret traktują ród Morot-Chandonneur jak tworzywo do ćwiczeń z historii gustu: od XVIII‑wiecznych póz aristocratiques po zmęczoną ironię XX wieku. Kolejne pokolenia są mniej bohaterami, bardziej pretekstami do przepisania na nowo całych rozdziałów francuskiej literatury – od powiastki filozoficznej po dekadencką kronikę salonową. Rodzina staje się więc czymś w rodzaju żywego katalogu snobizmów, mód i manier, a jednak całość nie rozpada się w samą grę formalną: pod spodem widać całkiem chłodny portret francuskiej burżuazji, która zmienia język i maski, ale nie przyzwyczajenia.

Największy kunszt książki leży w pastiszu – nie w taniej parodii, lecz w precyzyjnym mimesis tonu: autorzy potrafią uchwycić sposób budowania zdania, rozłożenie akcentów, typ metafory, nawet rodzaj skrępowania emocjonalnego charakterystyczny dla naśladowanego pisarza czy epoki. Czytelnik oswojony z francuską klasyką i modernizmem będzie rozpoznawał aluzje niemal jak motywy w muzyce: tu cień Saint‑Simona, tam echo Balzaca, dalej coś z Prousta przefiltrowanego przez zgryźliwość Giraudoux. To nie jest „przegląd” literatury francuskiej, lecz raczej przewrotne ćwiczenie z jej pamięci: pokazanie, jak pewne sposoby pisania sklejają się z wyobrażeniem o klasie, rodzie, „starożytności” nazwiska. Morot‑Chandonneur nie istnieją poza tekstami, które ich opisują – to dynastia wymyślona przez samą literaturę o elitach.

Istotna jest tu także podwójna perspektywa autorów: Jullian – znawca sztuki, karykaturzysta obyczajów i archiwista campowego przepychu – oraz Minoret, pisarz wrażliwy na teatralność salonowego życia. Ich wspólna książka czyta się jak długa, wieloaktowa złośliwość, podszyta jednak melancholią kogoś, kto wie, że świat, z którego żartuje, już właściwie zniknął. „Les Morot-Chandonneur” ma w sobie coś z zamkniętego muzeum: eklektyczne wnętrza, rodzinne portrety malowane w rozmaitych stylach, podpisy czasem celowo pomylone. Dla czytelnika szukającego „samej historii” będzie to zapewne powieść zbyt manieryczna; dla tego, kto lubi, gdy proza jest równocześnie komentarzem do własnych środków, to rzadko dziś spotykana uczta – ironiczna, wykwintna, chwilami okrutna wobec swoich bohaterów i ich wiekowych pretensji do znaczenia.