Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9782070119424
Wysyłka od: 15.00 PLN

Le Grand cœur
Autor: Jean-Christophe Rufin

Wydawnictwo: Gallimard, 2012
Okładka: miękka
Stan: dobry/dobry plus

Uwagi: nieznaczne zagięcie okładki

O książce

Rufin wybiera postać Jacquesa Cœura z pewną perwersyjną elegancją: zamiast kolejnego rycerza czy królowej dostajemy bankiera XV wieku, człowieka od pieniędzy i bilansów, który w jego rękach staje się figurą niemal tragicznego bohatera klasycznego. Konstrukcja spowiedzi z wygnania – na Chios, daleko od królewskich komnat i pałacu w Bourges – pozwala autorowi na grę z czasem i pamięcią. Nie oglądamy „średniowiecza” jak z podręcznika, ale świat widziany okiem kogoś, kto sam je współtworzy: kupiec, finansista, demiurg rodzącej się monarchii absolutnej, świadomy, że bez jego rachunków nie byłoby ani zwycięskiego Karola VII, ani kruchego pokoju po wojnie stuletniej.

Najciekawsze w „Le Grand Cœur” jest może to, że Rufin – dawny dyplomata i znawca mechanizmów władzy – opowiada o pieniądzu bez iluzji, ale i bez moralistycznego zadęcia. Jacques Cœur nie jest ani ofiarą historii, ani prostym nuworyszem, który „podpadł arystokracji”; to ktoś, kto rozumie, że kredyt jest bronią silniejszą niż miecz, a jednocześnie płaci cenę za to zrozumienie. Romans z Agnès Sorel służy tu mniej jako ozdobnik fabularny, bardziej jako soczewka: to w nim skupia się dworska gra pozorów, prywatne pragnienie i polityczny rachunek. Rufin prowadzi monolog Cœura bez dialogów, jak długą medytację o odpowiedzialności człowieka, który finansuje władzę, ale nigdy do końca jej nie posiada.

Stylowo to powieść zaskakująco „cicha”: pozbawiona efektownych scen bitewnych, oparta na gęstych akapitach, precyzyjnych szczegółach handlu i administracji, na powolnym odsłanianiu mechanizmów, dzięki którym król może w ogóle być królem. Zamiast fajerwerków – skrupulatne odtwarzanie narodzin nowoczesnego państwa w księgach rachunkowych jednego człowieka. „Le Grand Cœur” można czytać jako późnośredniowieczną odpowiedź na Balzaca: człowiek pieniędzy, który nie jest karykaturą chciwości, lecz tym, który wypełnia lukę między chaosem feudalnych przywilejów a zimnym porządkiem fiskusa. I nic dziwnego, że w takim świecie największym grzechem nie jest zbrodnia, lecz zbyt wielki sukces.