Aula
Autor: Hermann Kant
Wydawnictwo: PIW, 1968
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia obwoluty
O książce
„Die Aula” to powieść, w której NRD-owski mit założycielski zostaje podany w formie wspomnienia – ale wspomnienia tak wyraźnie stylizowanego, że nie sposób mu zaufać do końca. Kant daje głos Robertowi Iswallowi, absolwentowi szkoły przygotowawczej dla robotników i chłopów, który ma wygłosić pożegnalne przemówienie na uroczystości zamknięcia uczelni. Zamiast patetycznego „mowy na cześć” otrzymujemy długą, zygzakowatą próbę zrozumienia własnej biografii i biografii państwa: jak to się stało, że powojenna euforia awansu społecznego, szansa dla „pierwszego pokolenia na uniwersytecie”, tak łatwo obrasta w dogmat, małostkowość i polityczną podejrzliwość?
Siłą tej książki jest to, że Kant – wówczas lojalny autor enerdowski, a nie dysydent – nie pisze ani oskarżycielskiej satyry, ani oficjalnej laurki. Ironia jest tu narzędziem pierwszej potrzeby: obnaża drobne śmieszności i wielkie złudzenia, ale nie przekreśla całkiem idealizmu lat 1949–1952. Tam, gdzie oficjalna literatura NRD wolała klarowne wzorce, „Die Aula” miesza porządek osobisty i polityczny, pokazuje edukację nie tyle jako liniową drogę od „ciemności do światła”, ile jako serię kompromisów, mimowolnych ślepych zaułków i prywatnych kalkulacji. To Bildungsroman, w którym dojrzewa nie tylko bohater, lecz także system – tyle że owo dojrzewanie okazuje się dość niezgrabne.
Na tle literatury państwowej NRD „Die Aula” wyróżnia się przede wszystkim samoświadomością formy: narracja zbudowana na retrospekcjach i przemówieniu-ramie pozwala Kantowi dyskretnie podważać własny materiał. Aula – miejsce wspólnego rytuału, oficjalnych słów – staje się jednocześnie sceną i lustrem, w którym widać pęknięcia projektu „nowego społeczeństwa”. Nieprzypadkowo książka trafiła do kanonu szkolnego: system rozpoznał w niej użyteczną legendę o własnych początkach. A jednak czytana dziś bardziej przypomina zapis wczesnej fazy utopii, która zaczyna podejrzewać, że może sama produkuje swoje rozczarowania. To właśnie czyni „Die Aula” jednym z ciekawszych dokumentów literackich NRD – tekstem, który jest jednocześnie uczestnikiem i dyskretnym komentatorem własnej epoki.