Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788387243043
Wysyłka od: 15.00 PLN

Jasne słowa na temat ciemnej rzeczywistości
Autor: Raul Salvucci

Wydawnictwo: Wydawnictwo M, 1998
Okładka: miękka
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne zagięcia okładki

O książce

„Jasne słowa na temat ciemnej rzeczywistości” to tytuł aż nazbyt uczciwy: Salvucci faktycznie próbuje mówić prosto o tym, co w kościelnym języku zwykle tonie w niedopowiedzeniach. Dostajemy więc nie tyle traktat demonologiczny, ile podręcznik praktyka, który chce, by przeciętny katolik przestał mieszać katechizm z horoskopem i „niewinnymi” eksperymentami ezoterycznymi. Jest to książka z ducha lat 90.: okresu, gdy Kościół chętnie sięgał po formułę „walki duchowej”, aby uporządkować chaos rodzący się na styku religijności ludowej, New Age i rodzącej się kultury terapeutycznej.

Trzonem tej pozycji jest obsesyjnie wręcz konsekwentne rozróżnianie: co jest zwykłą pokusą, co skutkiem grzechu, a co – według autora – może już podpadać pod działanie złego ducha. Salvucci idzie śladem klasycznych podręczników ascetyki, ale doprawia je językiem duszpasterza polowego: nie ma tu akademickich dyskusji, są diagnozy i środki zaradcze. Uderza brak fascynacji „ciemną stroną”; autor nie kolekcjonuje sensacyjnych opowieści o opętaniach, bardziej przypomina lekarza pierwszego kontaktu, który uporczywie powtarza: modlitwa, sakramenty, zerwanie z okultyzmem, spowiedź, rozmowa z doświadczonym kapłanem. Ta powtarzalność ma w sobie coś z surowej higieny duchowej, a nie z literackiej finezji.

Z dzisiejszej perspektywy książka jest ciekawa jako dokument pewnego etapu kościelnej świadomości: jeszcze przed modą na „teologię dobrostanu”, a już po okresie, gdy demonologia była tematem tabu. Dla wierzącego czytelnika może być to solidne, choć ascetyczne w formie, wprowadzenie w myślenie o walce duchowej bez efektów specjalnych. Dla czytelnika z zewnątrz – świadectwo tego, jak bardzo Kościół, konfrontowany z rynkiem duchowości, próbował odzyskać język ostrzeżenia i odpowiedzialności, posługując się właśnie takimi „jasnymi słowami”, które chwilami brzmią jak instrukcja obsługi sumienia w świecie pełnym duchowych gadżetów.