Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8308025404
Wysyłka od: 15.00 PLN

Czesława Miłosza autoportret przekorny
Autor: Aleksander Fiut

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 1988
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Autoportret przekorny” to ten rzadki przypadek książki‑rozmowy, w której autor pytań nie jest stenografem sławy, lecz współtwórcą pewnego intelektualnego spektaklu. Fiut nie „przepytuje noblisty”, tylko stopniowo wyciąga Miłosza z jego ulubionych kryjówek: dystansu, ironii, pozy emigranta, który „wie lepiej, ale nie będzie się narzucał”. Tytuł nie jest kokieterią – Miłosz rzeczywiście portretuje się na przekór: nie chce być ani moralnym guru, ani klasykiem z brązu, ani zwierzeniem na kanapie. Zamiast tego dostajemy człowieka, który raz po raz podcina gałąź, na której siedzi jego własny mit.

Konstrukcja tomu – rozrzucone w czasie sesje, pierwsze zasadnicze rozmowy z końca lat 70., potem dopiski, dopowiedzenia, doprecyzowania – sprawia, że całość czyta się jak długi, nie zawsze linearny, ale konsekwentny dialog z własnym życiem. Fiut pełni rolę biografa, który zna archiwa, listy, konteksty, i dzięki temu potrafi dopytać o sprawy zwykle omijane: obyczajowy Kraków międzywojenny, niezręczności dyplomatyczne, niekonsekwencje polityczne, prywatne słabości. Miłosz, mimo całej swojej nieufności wobec wszelkiej „spowiedzi”, daje się wciągnąć – koryguje, zaprzecza, czasem ostro protestuje, ale właśnie te momenty blokady są najciekawsze, bo pokazują, gdzie przebiega granica jego autoironii.

Na tle innych „noblistycznych” wywiadów (zazwyczaj ozdobnych, grzecznych i mocno autoryzowanych) „Autoportret przekorny” jest książką zaskakująco żywą, miejscami aż niekomfortowo szczerą. Dobrze też widać, jak Miłosz sam czyta siebie: emigranta, który wybił się na niepodległość wobec każdej z lojalności, jakimi próbowano go obwiązać – polskiej, amerykańskiej, katolickiej, lewicowej – a jednocześnie rozpaczliwie szuka formy, w której dałoby się te sprzeczności utrzymać, nie rozgrzeszając zbyt łatwo nikogo, zwłaszcza siebie. Dla czytelnika Miłosza jest to kluczowy, „wejściowy” tom: nie tyle dodatek do poezji, ile mapa ideowych i biograficznych konfliktów, z których ta poezja wyrasta. Dla kogoś, kto po prostu chce zobaczyć, jak wielki autor broni się przed własną pomnikowością – to jedna z ciekawszych lekcji literackiego samooporu, jakie mamy po polsku.