Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Voss
Autor: Patrick White

Wydawnictwo: PIW, 1979
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Voss” to powieść, w której klasyczny mit „bohaterskiej wyprawy w głąb kontynentu” zostaje odwrócony jak rękawica. Patrick White sięga po schemat dziewiętnastowiecznej narracji eksploracyjnej, po Leichhardta i całą menażerię kolonialnych złudzeń, ale interesuje go coś zupełnie innego niż kartografia. W centrum stoi nie tyle geografia Australii, co geografia pychy: Voss – fanatyczny, niemal starotestamentowy w swojej wierze w wolę – próbuje sforsować nie tyle pustynię, ile same granice ludzkiego „ja”. Błyskotliwym pomysłem jest tu wpisanie w tę ekspedycję równoległej, niemal nieruchomej historii Laury w Sydney: zamiast romansowej korespondencji mamy wymianę wizji i snów, jakby White chciał sprawdzić, czy metafizyka może zastąpić listonosza.

Relacja między Vossem a Laurą bywa czytana jako coś więcej niż wątek uczuciowy: to dwa sposoby istnienia w świecie – jego bezwzględna, prometej­ska wola kontra jej cicha, uparta wewnętrzna dyscyplina. White zestawia bush z salonem, pustynię z ogrodem, ale nie po to, by opowiedzieć o „dzikim interiorze i cywilizowanym mieście”; raczej po to, by pokazać, że obie przestrzenie są tak samo umowne, a prawdziwym polem bitwy jest świadomość. Australijski krajobraz zostaje w tej prozie niemal całkowicie zsymbolizowany: piach i spiekota są tu narzędziami metafizycznej tortury, a nie tłem przygody. W tym sensie „Voss” jest powieścią bardziej europejską niż wiele europejskich – to bliski krewny Conrada i Dosto­jewskiego, który przypadkiem został zawleczony na antypody.

White pisze gęsto, momentami ostentacyjnie antynaturalistycznie: dialog bywa sztywny, jakby bohaterowie mówili nie do siebie, lecz wprost do metafizyki, a opisy krajobrazu wpadają nagle w ton proroctwa. Dla jednych to wada, dla innych właśnie to stanowi o sile „Vossa”: jest w tej prozie ryzyko, którego literatura współczesna zazwyczaj unika – ryzyko patosu. Nagroda Miles Franklin przypieczętowała status książki jako „wielkiej powieści australijskiej”, ale jej faktyczna wartość polega na czymś innym: to jedna z nielicznych powieści, które traktują kolonialny mit nie jako okazję do rewizjonizmu politycznego, lecz jako materiał do rozmontowania mitu ludzkiej wszechmocy. Voss idzie w pustkę, żeby spotkać Boga, ale najpierw natrafia na własny portret w krzywym zwierciadle.