Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788377390986
Wysyłka od: 15.00 PLN

Człowiek-maszyna
Autor: La Mettrie

Wydawnictwo: Hachette, 2011
Okładka: twarda 
Stan: dobry plus

Uwagi: exlibris

O książce

„Człowiek‑maszyna” to pamflet filozoficzny udający traktat – i to jest jego największy urok. La Mettrie pisze jak ktoś, kto stoi w drzwiach do laboratorium i sali operacyjnej jednocześnie, a z tyłu śmieje mu się jeszcze Wolter. Zamiast cierpliwie budować system, autor wali w samo serce kartezjańskiego dualizmu: nie ma żadnej „substancji myślącej”, która unosiłaby się ponad ciałem; myśl jest funkcją złożonej organizacji materii, tak jak trawienie czy ruch. W tle widać anatomiczne sekcje, obserwacje lekarzy‑praktyków, medyczne anegdoty – La Mettrie argumentuje z doświadczenia lekarskiego, a nie z metafizycznych rozróżnień.

To krótkie dzieło jest jednym z tych tekstów XVIII wieku, które starzeją się w osobliwy sposób: większość jego tez brzmi dziś jak wstępny szkic neurobiologii, ale forma pozostaje bezczelnie prowokacyjna. Autor niweluje granicę między człowiekiem a zwierzęciem, mówiąc wprost, że różnimy się stopniem komplikacji, nie „istotą” – co w czasach, gdy dusza nieśmiertelna była niemal oczywistością społeczną, miało wymiar skandalu, a nie tylko dyskusji akademickiej. Stąd ten tekst trzeba czytać nie jako chłodny mechanicyzm, lecz jako gest polityczny i obyczajowy: atak na cały porządek, który podpierał się ideą niematerialnej duszy, wolności w sensie teologicznym i uprzywilejowania człowieka wobec reszty natury.

Polskie wydanie w serii „Biblioteka Filozofów” przywraca ten osobliwy głos w kontekście, w którym zbyt często zna się tylko bardziej „szacownych” encyklopedystów. La Mettrie jest od nich mniej systematyczny, za to bardziej radykalny – czyta się go jak brakujące ogniwo między medycznym gabinetem a współczesnym redukcjonizmem: bez całej dzisiejszej aparatury pojęciowej, ale z bezlitosną konsekwencją. To lektura krótka, a jednak niewygodna – szczególnie dla tych, którzy chcieliby pogodzić duchowe uniesienia z komfortową wiarą, że „gdzieś tam” istnieje jeszcze coś więcej niż znakomicie skomplikowany, białkowy mechanizm.