Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8370231721
Wysyłka od: 15.00 PLN

Ulica
Autor: Izrael Rabon

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie, 1991
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Ulica” Rabona należy do tego typu książek, które czyta się z poczuciem obcowania z czymś pozornie „małym” — krótką, ponurą historią bezrobotnego włóczęgi po wojnie polsko‑bolszewickiej — a w rzeczywistości z całym przekrojem społecznego dna II Rzeczypospolitej. Rabon nie buduje powieści, tylko raczej ciąg halucynacyjnych przystanków: piwniczne nory, noclegownie, brudne klatki schodowe, ulice Łodzi, które nie prowadzą do żadnego celu. Sam bohater jest w gruncie rzeczy przeźroczysty, bezimienny, jakby skonstruowany z głodu, bezsenności i upokorzenia. „Ulica” nie tyle „opowiada o bezrobociu”, ile pokazuje, jak człowiek stopniowo znika z pejzażu społecznego, stając się częścią szarej masy, którą mija się bez odruchu.

To proza zdecydowanie bliższa ekspresjonistycznej wizji niż naturalistycznej kronice. Fragmentaryczność, nawroty wspomnień, sny i majaki przypominają chwilami atmosferę Kafki, ale bez jego metafizycznego chłodu; u Rabona wszystko jest boleśnie konkretne: brud, zimno, kolejka do pracy, zamknięte drzwi biur, obojętność urzędników. Miasto nie jest tu dekoracją, raczej żywiołem wrogim i lepko‑gęstym, czymś między labiryntem a śmietnikiem historii, w którym ugrzęźli ci, którzy z wojny wrócili z niczym. Jidysz, z którego Rabon wyrasta, dodaje temu obrazowi jeszcze jedną warstwę: podskórną świadomość, że żydowska bieda, bezdomność i bezrobotność to nie tylko „problem społeczny”, ale stan chronicznego tymczasowego istnienia w kraju, który nominalnie jest „własny”, a faktycznie zawsze trochę cudzy.

W polskim przekładzie „Ulica” funkcjonuje niemal jak relikt po wymazanym świecie – jednym tomie ocalałym z biblioteki spalonej przez historię. Nie jest to lektura „wdzięczna”, brak tu fabularnych nagród, katharsis czy pocieszeń; to raczej zwięzłe studium rozpadu, którego wartość polega właśnie na nieprzystępności. Na tle międzywojennej prozy polskiej, tak bardzo zafascynowanej modernizacją, narodową mitologią czy wielkimi formami, Rabon proponuje spojrzenie z punktu widzenia człowieka, który stoi pod zamkniętymi drzwiami tej modernizacji. „Ulica” pozostaje przez to książką niewygodną, ale też jedną z tych, dzięki którym świat literatury jidysz przestaje być abstrakcyjnym hasłem i nabiera ciężaru konkretnego, ludzkiego losu.