Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8321114903
Wysyłka od: 15.00 PLN

Z rozważań nad kulturą ojczystą
Autor: Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski

Wydawnictwo: PAX, 1998
Okładka: twarda 
Stan:  dobry

Uwagi: brak

O książce

„Z rozważań nad kulturą ojczystą” to jedna z tych książek, które z dzisiejszej perspektywy czyta się jak dokument epoki, a jednocześnie jak coś bardzo uparcie współczesnego. Wyszyński nie występuje tu jako kaznodzieja od świątecznych homilii, lecz raczej jako kustosz polskiej pamięci zbiorowej, który z ambony robi coś na kształt katedry historii kultury. To są teksty mówione – przemówienia, kazania, odczyty – ale zaskakująco zwarte myślowo; słychać w nich głos człowieka, który patrzy na naród nie jak na abstrakcyjną „społeczność”, lecz jak na wspólnotę splecioną językiem, obyczajem, religią i doświadczeniem klęsk.

Najciekawszy rys tej książki to sposób, w jaki Prymas Tysiąclecia używa słowa „kultura”. Nie jest to termin salonowo-estetyczny – to raczej synteza: wiary, pracy, pamięci historycznej i odpowiedzialności za słowo. Wyszyński traktuje język polski jak dobro wspólne w sensie niemal sakralnym, a jednocześnie boleśnie konkretnym, bo związanym z codziennym „psuciem” mowy przez bylejakość i propagandę. W tle stale obecna jest Polska PRL-owska, choć nazw nie trzeba wypowiadać: obrona kultury ojczystej jawi się tu w gruncie rzeczy jako obrona podmiotowości przeciw państwu, które chciałoby wychować obywatela pozbawionego pamięci i wstydu. Wyszyński robi coś, czego dzisiejsi publicyści często już nie potrafią – łączy refleksję religijną z polityczną i społeczną bez popadania w doraźne agitki.

Warto też zwrócić uwagę, jak bardzo ta proza mówiona różni się od dzisiejszego kaznodziejskiego frazesu. Styl jest prosty, ale nie prostacki; zakorzeniony w Piśmie Świętym i klasycznym nauczaniu Kościoła, a równocześnie mocno przyziemny, momentami wręcz surowy. Mamy tu charakterystyczny dla Wyszyńskiego ton: ojcowski, ale bez czułostkowości; patriotyczny, ale bez nacjonalistycznej tromtadracji. To książka, która nie jest „łatwa” w tym sensie, że nie dostarcza szybkich wzruszeń – raczej powolnego, systematycznego zawstydzania czytelnika pytaniami o to, co on sam robi z dziedzictwem, w które się urodził. Dla kogoś, kto chce zrozumieć, skąd wziął się ton polskiego katolicyzmu drugiej połowy XX wieku – to lektura kluczowa, bardziej reprezentatywna niż niejedna głośniejsza publikacja.