Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8307019788
Wysyłka od: 15.00 PLN

Wielkość i niewola wojskowego stanu
Autor: Alfred de Vigny

Wydawnictwo: Czytelnik, 1990
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne otarcia obwoluty, format kieszonkowy

O książce

„Wielkość i niewola wojskowego stanu” to książka, którą powinno się podsuwać wszystkim miłośnikom Napoleona, zanim zaczną go zbyt żarliwie wielbić. Vigny – oficer, arystokrata, romantyk z natury, klasycysta z temperamentu – nie pisze tu ani pamiętnika, ani traktatu, ani czystej fikcji. Z tych trzech składników montuje coś w rodzaju moralnego raportu oficera z epoki, który spojrzał na wojskowy etos po wytrzeźwieniu z imperialnego snu. To proza frontowa bez huku armat: zamiast bitew – rozkazy, dylematy, drobne upokorzenia, ta codzienna „niewola”, która jest ceną za „wielkość” munduru.

Vigny konsekwentnie rozbiera na części mit rycerskości. Pokazuje, że żołnierz nowoczesny nie jest już ani średniowiecznym rycerzem, ani jeszcze „obywatelem w mundurze”, lecz kimś w rodzaju dobrze wychowanego narzędzia państwa. Ten stan pośredni fascynuje go najbardziej: człowiek obdarzony honorem, który musi pogodzić się z tym, że jego zasadniczą cnotą jest posłuszeństwo wobec decyzji, których nie podejmuje. W tle przewijają się więc wszystkie mdłości po epoce napoleońskiej: restauracja, rozczarowanie, poczucie, że heroizm został sprywatyzowany, a chwała poddana rachunkowi politycznemu. Z dzisiejszej perspektywy książka czyta się jak brakujące ogniwo między stoickimi „Rozmyślaniami” a współczesnymi studiami nad traumą wojenną – tylko bez słownictwa psychologicznego, za to z ostrą, chłodną ironią.

Literacko Vigny uprawia tu osobliwy gatunek: opowiadania w służbie tezy, eseje podszyte anegdotą, całość ułożona tak, by czytelnik nie mógł schronić się ani w czystej fikcji, ani w komforcie „obiektywnego” traktatu. Styl – w dobrym przekładzie Joanny Guze – zachowuje charakterystyczną dla Vigny’ego surowość: żadnego hugolowskiego widowiska, raczej dyscyplina formy odpowiadająca dyscyplinie sznurowanego munduru. Wśród francuskich romantyków to książka osobna: nie rozbuchana jak Hugo, nie neurotyczna jak Musset, tylko melancholijnie trzeźwa. Nic dziwnego, że współcześnie częściej się ją przywołuje w esejach o etosie wojskowym niż w szkolnych wypisach z romantyzmu – to lektura nie tyle „o wojnie”, ile o tym, jak wygląda życie człowieka, który zawodowo oddał swoje sumienie pod rozkazy.