Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788387391928
Wysyłka od: 15.00 PLN

Życie w cieniu słów


Wydawnictwo: Czarne, 2004
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Życie w cieniu słów” to antologia, która nie tyle pokazuje „literaturę niemieckojęzyczną lat dziewięćdziesiątych”, ile raczej odsłania nerw pewnego pokolenia – tego, które przyszło na świat po 1960 roku i dorosło w czasie, gdy wielkie narracje właśnie się kompromitowały. Zamiast klasycznych rozpoznań historycznych dostajemy prozę przesuniętą do wewnątrz: nie Berlin po Murze, nie Austria po Waldheimie, nie Szwajcaria po bankowej mitologii, lecz konkretne jednostki, zamknięte w ciele, mieszkaniu, rodzinie, czasem w chorobie. To literatura, która nie ufa patosowi i bardzo ostrożnie obchodzi się z ideami; zaufanie ma – o ile w ogóle – do rejestracji mikrogestów, lęków i obsesji.

Dobór tekstów wyraźnie zdradza kryterium wrażliwości, nie „reprezentatywności”. Redaktorzy idą tropem konkursów, inicjatyw promujących młodą literaturę, wydawniczych rekomendacji – ale wyciągają z tego pejzaż dość spójny: egzystencjalny, melancholijny, chwilami wręcz klaustrofobiczny. Samotność, dojrzewanie podszyte wstydem i przemocą, choroba, śmierć obecna nie w patologicznym szczególe, lecz jako nieusuwalne tło – to wszystko układa się raczej w czarną skrzynkę doświadczeń lat 90., niż w panoramę z podręcznika. Mamy tu świadomość świata po katastrofie (politycznej, społecznej, językowej), ale bohaterowie częściej reagują wycofaniem niż buntem. W tym sensie książka ciekawie kontrapunktuje głośniejsze nazwiska tej dekady, które lubiły wielkie gesty i rozbudowane metafory transformacji.

W polskim kontekście antologia ma jeszcze jedną funkcję: dyskretnie polemizuje z naszym stereotypem „niemieckości” jako dyskursu ciężkiego, filozofującego i uporządkowanego. Zebrane tu teksty są raczej kruche, introwertyczne, nierzadko fragmentaryczne – bliżej im do intymnych zapisków niż do literackich „projektów”. Tytułowy „cień słów” można czytać dosłownie: to proza pisana z nieufnością wobec języka, jakby autorzy przeczuwali, że każde mocniejsze zdanie grozi fałszem. Jeśli szuka się w tej książce kompletnego obrazu dekady, można się rozczarować; jeśli natomiast interesuje nas, jak wygląda koniec wieku z perspektywy ludzi, którzy wchodzili w dorosłość już bez wiary w zbawcze systemy – to jeden z ciekawszych, skromnych tomów, jakie wyszły po polsku o tej generacji niemieckojęzycznych pisarzy.