Droga na sabat
Autor: Jerzy Samp
Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1981
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia obwoluty
O książce
„Droga na sabat” to jedna z tych książek, które wyglądają niepozornie jak skromne wydawnictwo regionalne, a w rzeczywistości są cichym manifestem – przeciwko łatwemu potępianiu „ciemnego ludu” i równie łatwemu rozgrzeszaniu historii. Samp bierze na warsztat kaszubskie wierzenia, procesy o czary, opowieści o „lotach na sabat” i lokalne praktyki typu ścinanie kani, ale nie po to, by odtworzyć sielankowy folklor z muzealnej gabloty. Interesuje go przede wszystkim mentalność: jak się rodzi lęk przed Innością, w jaki sposób wspólnota racjonalizuje przemoc, jak z mitu robi się narzędzie społecznej kontroli. Postać Krystyny Ceynowej – kobiety oskarżonej o czary i wciągniętej w zbiorową psychozę – staje się tu nie tylko lokalną anegdotą, ale modelem mechanizmu kozła ofiarnego.
Samp jest z wykształcenia filologiem, ale pisze jak etnograf, który zna archiwa i wie, że suche protokoły są równie sugestywne jak najlepiej skonstruowana powieść. Dokument sądowy, legenda zasłyszana we wsi, zapis obrzędu – u niego nie układają się w linearną „historię czarów”, lecz w coś na kształt mapy wyobraźni kaszubskiej. Autor konsekwentnie pokazuje, że magia nie jest osobnym „działem” kultury, tylko logiką porządkowania świata: od pogodowych uroków, przez demony zamieszkujące jeziora i lasy, aż po symboliczne egzekucje (jak ścinanie kani), które pozwalają w rytualny sposób rozładować napięcia społeczności. To raczej antropologia lęku niż katalog zabobonów – i w tym tkwi aktualność książki, mimo że powstała na początku lat 80.
Na tle ówczesnej literatury etnograficznej o Pomorzu „Droga na sabat” wyróżnia się tym, że nie udaje ani neutralnego raportu, ani zachwyconej monografii „ludowej mądrości”. Samp zachowuje chłód badacza, ale pozwala sobie na wyczuwalną ironię wobec mieszczańskiej potrzeby „cywilizowania” wsi, która sama często ulega tym samym irracjonalnym lękom co opisywani przez niego chłopi. Dla badaczy kultury kaszubskiej książka stała się punktem odniesienia – właśnie dlatego, że łączy lokalny materiał z pytaniami ogólniejszej natury: o odpowiedzialność zbiorowości, o trwałość mitu w nowoczesności, o cienką granicę między wiarą, przesądem a przemocą. To nie jest lektura „miła”, ale to jedna z tych pozycji, po których już się nie patrzy na ludowe „czary” jak na niewinną osobliwość z dożynek.