Donikąd
Autor: Michał Milczarek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne, 2019
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Donikąd” wygląda jak książka z półki „podróże”, ale Milczarek robi z klasycznej narracji wyprawowej coś w rodzaju filozoficznego laboratorium. Interesują go tereny, które zwykle są na mapie tylko bladą plamą: Kołyma, Workuta, Norylsk, Kamczatka, ewenkijskie pustkowia. Zamiast egzotyki mamy tu upartą obecność zimna, błota, rdzy i śniegu – tych wszystkich znaków, że człowiek jest na tych terenach zaledwie krótkotrwałym gościem. Autor ani nie fetyszyzuje „dzikiej natury”, ani nie popada w moralizatorskie rozliczenia z Gułagiem; raczej patrzy, jak geografia i klimat osiadają w psychice ludzi, którzy tam mieszkają od dawna lub zostali tam zesłani przez historię.
Formalnie to hybryda: reportaż spotyka się z esejem, ale bez manierycznego popisywania się erudycją. Milczarek potrafi przejść od rozmowy z kierowcą łazika do rozważań o nicości, nie tracąc po drodze poczucia konkretu. W porównaniu z klasykami polskiego „reportażu z zimna”, jak Hugo-Bader czy Książek, jest mniej rozgadany i mniej zakochany w anegdocie, a bardziej skupiony na milczeniu – na tym, czego rozmówcy nie mówią, na przestrzeniach między osadami, na monotonii jazdy, w której myśli zaczynają krążyć wokół spraw zasadniczych. W tle stale pobrzmiewa pytanie: co zostaje z „rosyjskości”, gdy odrze się ją z wielkomiejskiej fasady i zostawi samą z wiatrem, rdzewiejącą infrastrukturą i pamięcią łagrów.
Siła tej książki tkwi właśnie w umiejętności pokazania, że „donikąd” to nie brak punktu docelowego, lecz osobny stan świadomości. Te końce świata są tu opisane bez egzaltacji i bez łatwych uogólnień – jakby autor zdawał sobie sprawę, że z takim krajobrazem można co najwyżej wejść w niepewny dialog. „Donikąd” dobrze czyta się obok prozy Szczerekowskiego „Między światami” czy rosyjskich tekstów o Północy, ale Milczarek ma własny ton: spokojny, lekko zdystansowany, z wyczuwalnym filozoficznym zapleczem, które jednak nie zagłusza realnych ludzi, pociągów, baraków i przystanków na skraju mapy. To książka dla czytelnika, który w podróży szuka raczej metafizycznego przeciągu niż katalogu atrakcji.