Fascynacja złem. Eseje z teorii wartości
Autor: Maria Gołaszewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1994
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Fascynacja złem” to książka napisana przez kogoś, kto wychodzi z bardzo klasycznego, ingardenowskiego zaplecza, ale przygląda się materiałowi, który z klasycyzmem ma niewiele wspólnego: pornograficzne okrucieństwo de Sade’a, rozgorączkowaną mizantropię Céline’a, estetyzację przemocy, terrorystów jako makabrycznych „scenarzystów” nowoczesności. Gołaszewska, zamiast moralizować czy rozgrzeszać, upiera się przy jednym: trzeba zrozumieć, dlaczego zło – od zawsze potępiane – tak uporczywie wraca jako coś pociągającego, inspirującego, wręcz pięknego. I robi to z pozycji aksjologa, więc nie zadowala się publicystyczną tezą; w pierwszym eseju stawia wręcz „zakład o wartości” – pyta, czy wartości istnieją, jak je w ogóle uchwycić i czy można mówić o nich w trybie naukowym, a dopiero potem przechodzi do Céline’a, płócien i terroru.
Najciekawszy jest tu sposób, w jaki autorka splata estetykę z etyką. Kiedy pisze o dystansie artystycznym, nie chodzi jej o wygodną wymówkę twórców („to tylko fikcja”), lecz o mechanizm, dzięki któremu negatywne wartości – okrucieństwo, poniżenie, destrukcja – mogą zostać „przepracowane” w przestrzeni sztuki. Fikcja nie uniewinnia zła, ale zmienia reguły gry: pozwala oglądać je bez natychmiastowego moralnego odruchu, a czasem – co budzi największy niepokój – podziwiać jego formę. Gołaszewska tropi właśnie ten moment: kiedy widz czuje zachwyt konstrukcją, a jednocześnie dyskomfort treścią. Stąd analizy de Sade’a i Céline’a – nie jako egzotycznych potworów literatury, lecz jako punktów granicznych, w których widać, jak kultura testuje granice tego, co jeszcze „do zniesienia”.
Owszem, można jej zarzucić, że momentami przyjmuje swoje założenia o statusie wartości z taką pewnością, jakby całe XX-wieczne spory metaetyczne nigdy się nie wydarzyły. Ale jest to cena za coś, czego dziś w humanistyce coraz mniej: gotowość mówienia wprost o dobru i złu, bez chowania się za retoryką dyskursów i konstrukcji społecznych. Styl ma klarowny, wolny od profesorskiego zadęcia – co sprawia, że dla czytelnika obeznanego z kulturą, ale niekoniecznie z logiką zdań wartościujących, ta książka może być wejściem w aksjologię „od strony mrocznej”. To nie jest pozycja efektowna ani „na raz”, raczej solidny, miejscami uparty traktat w przebraniu zbioru esejów, który pokazuje, że fascynacja złem nie jest perwersyjną fanaberią jednostek, tylko jednym z centralnych mechanizmów nowoczesnej kultury.