Trzy Drogowskazy
Przekład: Wanda Dynowska
Wydawnictwo: Interart, 1997
Okładka: miękka
Stan: dobry/dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Trzy Drogowskazy” to forma bardzo charakterystyczna dla polskiej recepcji Wschodu: nie autorska książka, lecz niewielki kompendium – trzy klasyczne, krótkie traktaty teozoficzno‑mistyczne zebrane w jednym tomie i podane w przekładzie Wandy Dynowskiej, jednej z tych cichych postaci XX wieku, które zrobiły dla dialogu duchowego więcej niż całe instytuty. Zamiast obszernych wykładów mamy ledwie kilkadziesiąt stron w formie maksym, nakazów, subtelnych wskazań. Tytuł zresztą nie kłamie: to nie „droga”, lecz „drogowskazy” – znaki, które coś wskazują, ale nie idą za nas.
Zebrane tu teksty – „U stóp Mistrza”, „Światło na ścieżce”, „Głos milczenia” – należą do tego typu literatury duchowej, która udaje, że jest prosta, a w rzeczywistości zachowuje się jak kryształ: kilka zdań, a załamań sensu tyle, ile razy do nich wracamy. To nie jest podręcznik medytacji ani „praktyczny poradnik rozwoju osobistego”, który obiecuje rezultaty po siedmiu krokach. Raczej zbiór testów na dojrzałość serca: każde krótkie wskazanie można potraktować jako ćwiczenie na kilka miesięcy, jeśli nie lat. Kto szuka opisów egzotycznych rytuałów czy barwnej mitologii Wschodu, będzie rozczarowany; tu Wschód został odarty z folkloru i sprowadzony do surowego rachunku sumienia.
Największą wartością tego wydania jest właśnie filtr Dynowskiej. Jej polszczyzna jest już dziś lekko staroświecka, ale dzięki temu teksty mają ton powagi, którego tak rozpaczliwie brakuje współczesnym „coachingowym” wersjom duchowości. Przekład nie zagaduje czytelnika, nie upraszcza – zakłada, że mierzy się on z wymagającym ideałem: oczyszczeniem motywów, bezinteresowną służbą, rezygnacją z duchowego próżniactwa. „Trzy Drogowskazy” to więc książka krótka, ale nie „łatwa do połknięcia”; bardziej do trzymania przy łóżku niż do jednorazowego przeczytania, raczej do podkreślania i spierania się z sobą samym, niż do szybkiego „odhaczenia” w czytelniczym planie. Jeśli ktoś naprawdę szuka przewodnika, a nie literackiej pocztówki z Orientu, ten tomik wciąż spełnia swoją rolę z podejrzanie nienaruszoną aktualnością.