Tetralogia Antyczna
Autor: Ludwik H. Morstin
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1959
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: przykurzone brzegi stron
O książce
„Tetralogia antyczna” Morstina to osobliwy eksperyment: XIX‑wieczna dusza bawiąca się w XX‑wieczny teatr, z antykiem jako eleganckim kostiumem, ale bez nabożnego dystansu. Morstin traktuje figury „klasyczne” jak żywych ludzi, nie jak marmurowe popiersia. Penelopa, Kleopatra, Ksantypa czy Panteja nie są tu ikonami z podręcznika, lecz bohaterkami uwikłanymi w kwestie bardzo współczesne: lojalności, kompromisu, ceny, jaką płaci się za cudzą wielkość. Antyk u Morstina nie służy erudycyjnej dekoracji, lecz jest lustrem – wygodnie oddalone w czasie, by móc powiedzieć więcej o własnym wieku, niż wypadałoby wprost.
Najciekawszy jest sposób, w jaki Morstin „oddaje głos” kobietom z marginesu wielkich narracji. Ksantypa nie jest już jedynie zrzędzącą żoną Sokratesa, Penelopa – uosobieniem cierpliwej wierności, Kleopatra – samym tylko fantazmatem erotyczno‑politycznym. Autor rozmontowuje stereotypy, pokazując bohaterki w półcieniu codzienności, w drobiazgach, w zmęczeniu, w inteligentnej złośliwości. To dramaty rozmów, nie efektownych gestów: spór moralny, ironia, psychologiczne niuanse ważniejsze są niż „akcja” w sensie klasycznej intrygi. Widać tu wyraźny rys inteligenckiego teatru międzywojnia i lat powojennych – bardziej rozmowa w salonie niż rozwrzeszczana agora.
Włączenie „Pantei” do późniejszej Tetralogii jest gestem ciekawym: spięcie cyklu klamrą, która nie do końca chce się podporządkować reszcie, bo wyszła spod pióra wcześniejszego, jeszcze nieco inaczej piszącego Morstina. Całość jednak układa się w dość rzadką w literaturze polskiej próbę konsekwentnej rewizji antyku: nie awangardowej, nie parodystycznej, lecz prowadzonej z szacunkiem i jednocześnie sceptycyzmem człowieka, który wojny i systemy totalitarne ma już za sobą. „Tetralogia antyczna” to więc nie tyle cykl „o starożytności”, ile późny głos konserwatywnego humanisty, który przy pomocy mitów zadaje pytanie, czy jakikolwiek „wielki” projekt – filozoficzny, polityczny, militarny – jest wart prywatnego życia tych, których historia zwykle omija przypisem. W polskim dramacie to głos niszowy, ale osobny, wart wyciągnięcia z bibliotecznego półmroku.