Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788379769704
Wysyłka od: 15.00 PLN

Strzały w Kopenhadze
Autor: Niklas Orrenius

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie, 2018
Okładka: zintegrowana
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Strzały w Kopenhadze” to książka o tyle niewygodna, że nie bardzo nadaje się ani na sztandar, ani na pałkę. Orrenius bierze postać Larsa Vilksa – dla jednych karykaturzystę‑prowokatora, dla innych martyrsko przerysowaną ofiarę – i zamiast ustawić ją po właściwej stronie historii, uparcie pokazuje ją w ruchu, w nieostrości. Fascynujące jest, jak bardzo ten reportaż nie chce być biografią bohatera; Vilks staje się tu raczej soczewką, przez którą widać pęknięcia szwedzkiej, a szerzej skandynawskiej wiary w liberalny konsensus. To jest książka o artyście, która tak naprawdę jest o państwie, mediach i o tym, jak bardzo przestaliśmy się rozumieć, kiedy mówimy „wolność słowa”.

Orrenius robi coś, czego w polskim reportażu publicystycznym często brakuje: nie ulega urokowi wielkich deklaracji. Zamiast kolejnych gromkich tez o „starciu cywilizacji” dostajemy drobiazgowe sceny – codzienność życia pod ochroną, bezradność służb, zakłopotanie urzędników, podatność mediów na logikę skandalu, rosnącą pewność siebie skrajnej prawicy i coraz bardziej nerwowe reakcje środowisk muzułmańskich. Granice wolności słowa nie są tu linią na mapie, lecz zbiorem konkretnych sytuacji: kto kogo nie zaprasza, kto na kogo poluje, kto się od kogo dystansuje, choć jeszcze wczoraj uściśnięta dłoń była powodem do dumy. Pod tym względem „Strzały w Kopenhadze” bliższe są detalicznemu, chłodnemu notatnikowi z pola minowego niż moralistycznemu traktatowi.

Na tle wielu książek o „ekstremizmach” Orrenius wyróżnia się uporem, z jakim nie pozwala czytelnikowi poczuć się komfortowo. Nie ma tu bohaterów krystalicznie czystych ani diabłów z rogami; są ludzie, którzy raz bronią zasad, a raz chętnie je naginają, byle tylko nie stracić twarzy przed własnym obozem ideologicznym. W tym sensie reportaż ten jest cennym antidotum na plemienne myślenie – pokazuje, że zarówno islamski radykalizm, jak i skandynawski nacjonalizm karmi ten sam głód prostych odpowiedzi. Dla polskiego czytelnika to również lustro: gdy już obejrzy się w nim spór o karykatury i zamachy w Kopenhadze, trudno nie pomyśleć o własnych krajowych wojnach o obrazy, spektakle i „świętości”.