Kultura i fetysze
Autor: Leszek Kołakowski
Wydawnictwo: PWN, 2010
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Kultura i fetysze” to Kołakowski w jednym z najciekawszych wcieleń: jeszcze „wewnątrz” PRL‑owskiego uniwersum, ale już wyraźnie z niego wykraczający. Nie mamy tu zwartego traktatu, lecz szereg esejów, które łączy pewna obsesja: jak kultura, idee i instytucje, stworzone po to, by służyć człowiekowi, zamieniają się w bożki domagające się posłuszeństwa. „Fetysze” z tytułu to nie tylko religijne figurki, lecz także abstrakty, które zaczynają żyć własnym życiem: postęp, nauka, klasa, naród, partia, a nawet samo „czyste poznanie”. Kołakowski z upodobaniem pokazuje moment, w którym kategorie myślowe – zamiast pomagać rozumieć świat – zaczynają nami rządzić.
Na tle ówczesnej filozoficznej produkcji PRL książka czyta się jak dyskretna, ale konsekwentna polemika z oficjalną doktryną. Autor nie rozbija marksizmu młotkiem pamfletu; raczej rozkręca go śrubokrętem analizy, sprawdzając, w których miejscach teoria zamienia się w świecką teologię i żąda wiary zamiast argumentów. Kołakowski podejmuje przy tym tematy „podejrzane” z punktu widzenia doktrynerów: religię traktuje poważnie jako formę symbolicznej wyobraźni, filozofię – jako nieusuwalną potrzebę, a prawdę – jako wymagającą cnoty prawdomówności, nie tylko poprawnej metodologii. Widać tu już tego samego myśliciela, który później napisze „Główne nurty marksizmu”, ale jeszcze w tonacji bardziej polifonicznej, eseistycznej, miejscami ironicznej.
Styl tych tekstów jest z dzisiejszej perspektywy niemal luksusem: jasny, nienatrętnie erudycyjny, pozbawiony profesorskiego zadęcia, a jednocześnie odporny na publicystyczne uproszczenia. Kołakowski umie jednym zdaniem zdejmować patynę z wielkich słów, nie popadając w tani sceptycyzm. Dlatego książka starzeje się wolniej niż realia, w których powstała: zmieniają się doktryny i mody intelektualne, ale mechanizm „fetyszyzacji” – gdy narzędzie staje się celem, a znak zastępuje rzeczywistość – pozostaje boleśnie aktualny. To lektura szczególnie przydatna wszędzie tam, gdzie słowa „kultura”, „nauka” czy „wartości” zaczynają brzmieć jak zaklęcia, a nie jak terminy do krytycznego użytku.