Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788379995721
Wysyłka od: 15.00 PLN

Miłość i lasy
Autor: Eric Reinhardt

Wydawnictwo: Sonia Draga, 2016
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Miłość i lasy” to powieść, w której Reinhardt urządza dość okrutny eksperyment: bierze z pozoru konwencjonalną historię „dobrej żony z klasy średniej” i prowadzi ją tak daleko, jak tylko pozwala mu bezlitosna logika przemocy psychicznej. Bénédicte Ombredanne nie jest tu jedynie ofiarą – jest czytelniczką, która staje się bohaterką, a zarazem materiałem literackim. Fakt, że pisarz wprowadza do fabuły własne alter ego, do którego kobieta pisze listy po lekturze jego książki, tworzy ciekawą, podszytą niepokojem grę: literatura staje się dla Bénédicte narzędziem przebudzenia, ale też pułapką, bo jej „szalony dzień buntu” wydaje się mieć w sobie coś z desperackiej próby dopasowania życia do narracyjnych wzorców.

Najmocniejsze w tej książce jest to, jak Reinhardt pokazuje przemoc bez spektaklu: zamiast pięści – drobne upokorzenia, zamiast krwi – powolna erozja tożsamości. Mąż Bénédicte jest jednym z tych potworów, których społeczeństwo chętnie nazywa „porządnymi ludźmi”: pedantycznym, kontrolującym, świetnie zakamuflowanym. Autor metodycznie rozbiera na części składowe mechanizm gaslightingu, izolacji, wstydu. Ta mikrobiologia dominacji przywodzi na myśl niekiedy Elfriede Jelinek, choć Reinhardt pozostaje bardziej klasyczny w formie – bliżej mu do Flaubertowskiej obserwacji niż do jelinekowskiego cięcia brzytwą. Las – z tytułu – nie jest jedynie dekoracją, ale czymś w rodzaju wyobrażonej przestrzeni ucieczki, która za każdym razem okazuje się bardziej metaforyczna niż realna.

W tle tej historii czuć jeszcze jedno pytanie: co właściwie robi z tym wszystkim pisarz? Obecność narratora–Reinhardta nie jest niewinna. Słucha, zapisuje, „przetwarza” opowieść Bénédicte; między troską a literacką żądzą materiału granica bywa tu nieprzyjemnie cienka. Powieść dzięki temu wymyka się z ram „zaangażowanej prozy o przemocy domowej” i staje się książką o władzy narracyjnej – o tym, kto komu daje język, kto ma ostatnie słowo i czy da się odzyskać własną historię, kiedy przez lata decydował o niej ktoś inny. To chyba najciekawszy, cichy poziom „Miłości i lasów”: brutalny portret małżeńskiego piekła splata się z dyskretną, ale niepokojącą refleksją o tym, że także literatura potrafi być formą zawłaszczenia.