Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8322923198
Wysyłka od: 15.00 PLN

Podmiot poznania a nauka
Autor: Małgorzata Czarnocka

Wydawnictwo: Uniwersytet Wrocławski, 2003
Okładka: twarda 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Podmiot poznania a nauka” to książka, którą czyta się trochę jak spóźnioną polemikę z całym XX wiekiem filozofii – ale polemikę przemyślaną i cierpliwą, a nie efektowną. Czarnocka przypomina coś, o czym część współczesnych teorii woli dyskretnie zapomnieć: że nauka nie dzieje się sama, „w języku” czy „w strukturach”, lecz zawsze jako akt pewnego podmiotu, choćby zinstytucjonalizowanego i kolektywnego. Autorka bierze na warsztat klasyczną figurę podmiotu kartezjańskiego, jego późniejsze „rozmontowanie” przez neopozytywizm i zwrot lingwistyczny, a następnie bardzo konsekwentnie pokazuje, że wyrzucając podmiot poznający z teorii nauki, wyciągnięto z niej także możliwość sensownego mówienia o samym poznaniu. To nie jest więc kolejny spór o słowa, lecz o to, kto – lub co – właściwie poznaje, gdy mówimy „nauka wie”.

Najbardziej interesująca jest tu teza o epistemicznej „zwyczajności” poznania naukowego: czyste, rzekomo ontologiczne odrębienie nauki od innych form poznania okazuje się, w ujęciu Czarnockiej, mitem służącym głównie do podtrzymywania retoryki wyjątkowości. Nauka nie jest innym rodzajem poznania, lecz znacznie bardziej zdyscyplinowaną jego postacią – z dodatkowymi rygorami metodologicznymi, kontrolą, refleksem krytycznym. To przesunięcie akcentu ma poważne konsekwencje: zamiast fetyszyzować „metodę naukową” jako autonomiczny mechanizm produkowania prawd, autorka przywraca miejsce temu, kto metodą się posługuje, kto definiuje kryteria jej poprawności i kto – ostatecznie – bierze odpowiedzialność za wyniki. W tle słychać wyraźnie spór z ideałem „bezpodmiotowej” nauki, jaki wyrósł z neopozytywizmu i pewnych wariantów filozofii analitycznej.

Styl Czarnockiej jest akademicki, ale nie scholastyczny: to język kogoś, kto zakłada u czytelnika znajomość podstaw sporów o realizm, język, konstruktywizm, a jednocześnie nie gubi się w technicznej ornamentyce. Książka ma charakter systematyczny i – co dziś raczej rzadkie – aspiruje do pozytywnej rekonstrukcji pojęcia podmiotu poznania, zamiast poprzestawać na jego dekonstrukcji. Dla kogoś przyzwyczajonego do narracji, w której „podmiot” pojawia się głównie jako kłopotliwy relikt metafizyki, lektura może działać trzeźwiąco: oto okazuje się, że bez podmiotu nie da się w ogóle zrozumieć sensu pojęć takich jak obiektywność, uzasadnienie, błąd czy korekta. „Podmiot poznania a nauka” nie jest lekturą wprowadzającą, lecz raczej książką dla tych, którzy chcą zobaczyć, co pozostaje z epistemologii, kiedy odrzuci się modę na całkowicie „odpersonalizowaną” wizję nauki – i co trzeba do niej przywrócić, by móc jeszcze mówić o poznaniu, a nie tylko o przekształceniach systemów znaków.