Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788375744842
Wysyłka od: 15.00 PLN

Martwe Jezioro
Autor: Marcin Mortka

Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2011
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„Martwe Jezioro” to Mortka w fazie swobodnej, trochę łobuzerskiej: nie pisze tu „wysokiej” fantasy, tylko historię drużyny, którą równie dobrze mógłby poprowadzić przez sesję RPG, tyle że z autorskim wyczuciem dialogu i rytmu scen. Rdzeń jest klasyczny aż do bólu – weteran z przeszłością, tajemniczy cel wyprawy, miejsce przeklęte – ale Mortka nie udaje, że odkrywa Amerykę. Zamiast tego bawi się konwencją, wrzucając w nią Smoczą Strażniczkę, mrukliwego wojownika, gniewnego rycerza i gadającego kruka, jakby testował, ile archetypów można upchnąć do jednej łodzi, zanim ta pójdzie na dno.

Największą zaletą powieści jest to, że nie traktuje własnej epickości śmiertelnie poważnie. Humor, przekomarzanki między bohaterami, a nawet ich „gwałtowne” emocje sprawiają wrażenie świadomego przerysowania – bardziej z ducha przygodowej gawędy niż mrocznego eposu. Tam, gdzie inni autorzy heroic fantasy ciągną patos na cztery strony świata, Mortka częściej pozwala sobie na uśmiech pod nosem, co paradoksalnie ratuje też dramatyczne momenty: śmierć czy zdrada lepiej wybrzmiewają, gdy przed chwilą śmialiśmy się z czyjegoś focha albo nieporadnej brawury. Mads Voorten w tej odsłonie jest jeszcze bohaterem w ruchu, szkicem bardziej niż pomnikiem – i właśnie dzięki temu ciekawiej śledzić jego dalsze losy w właściwym cyklu.

W szerszym kontekście polskiej fantasy „Martwe Jezioro” to książka z tej półki, którą czyta się z autentyczną przyjemnością, choć bez nabożeństwa. Nie ma tu ambicji Le Guin ani socjologii Sapkowskiego; jest solidny, rzemieślniczy świat ze smokami, powstaniem w tle i mitologią, która ma przede wszystkim dobrze działać fabularnie. Styl bywa barokowy, co jednym będzie sprawiało frajdę, innym zmęczy – zwłaszcza przy powtarzalnych opisach. Ale jeśli ktoś szuka fantasy, które nie obraża inteligencji czytelnika, a jednocześnie nie wstydzi się być czystą przygodą, „Martwe Jezioro” jest pozycją zaskakująco uczciwą: nie obiecuje rewolucji, tylko sprawną wyprawę przez mroczne wody, w towarzystwie postaci, z którymi aż chce się iść dalej w cykl.