Wczytuję dane...
Wysyłka od: 15.00 PLN

Abecadło praktyczności
Autor: Tadeusz Kotarbiński

Wydawnictwo: Wiedza Powszechna, 1972
Okładka: miękka 
Stan: dobry

Uwagi: nieznaczne otarcia okładki, podpis własnościowy

O książce

„Abecadło praktyczności” to coś w rodzaju kieszonkowego destylatu całego projektu Kotarbińskiego: wąska broszura, ale z temperamentem traktatu. Zamiast filozoficznych fajerwerków – chłodny opis tego, co zwykle robi się „na czuja”: planuje, działa, poprawia, psuje i naprawia. Kotarbiński nie moralizuje w stylu poradników sukcesu, tylko układa słownik pojęć potrzebnych do rozmowy o dobrej robocie: działanie, czyn, zadanie, cel, warunki powodzenia, marnotrawstwo, racjonalizacja. To język zbudowany z codziennych słów, ale użytych jak pod mikroskopem – precyzyjnie, z uporem logika, który nie godzi się na żadne „jakoś to będzie”.

W tle stale pobrzmiewa większe dzieło – „Traktat o dobrej robocie” – ale „Abecadło…” nie jest jego reklamą, tylko autonomiczną, ascetyczną wersją. W niewielkiej objętości Kotarbiński udaje, że jest skromnym praktykiem dobra organizacji, podczas gdy naprawdę robi uczciwą filozofię działania: pyta, kiedy czyn zasługuje na miano sprawnego, jak odróżnić efektywność od zwykłego ruchu oraz dlaczego porządne przygotowanie akcji jest częścią jej etycznej jakości, a nie dodatkiem technicznym. To etyka wcielona w praktyczność: nie abstrakcyjne „dobro”, lecz „dobra robota”, która nie marnuje czasu, środków ani ludzi.

W serii „Omega” książka pełniła rolę dyskretnego podręcznika trzeźwego myślenia o działaniu – dla inżyniera, urzędnika, nauczyciela, a przy okazji dla każdego, kto ma dość chaosu udającego spontaniczność. Dziś czyta się ją dziwnie świeżo: w epoce menedżerskiej nowomowy i „lifehacków” ten stary prakseolog mówi prostym, niemodnym językiem, który nie obiecuje sukcesu, tylko porządkuje rozum. „Abecadło praktyczności” to mała książka z nieprzyzwoicie wysokim stężeniem zdrowego rozsądku – takiego, który przeszedł przez szkołę logiki, a nie przez dział marketingu.