Wczytuję dane...
EAN: 832100685X
Wysyłka od: 15.00 PLN

Krzyk i ekstaza. Antologia polskiego ekspresjonizmu
Autor: Józef Ratajczak 

Wydawnictwo: Poznańskie 1987
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak

O książce

Wprowadzenie Józefa Ratajczaka do polskiego ekspresjonizmu brzmi dziś jak otwarcie okna w dusznej sali wykładowej – nagle czuje się powiew nurtu, który przez dekady pozostawał w cieniu innych „-izmów”. „Krzyk i ekstaza” to antologia, która pokazuje, że polski ekspresjonizm nie był jedynie importem z Niemiec, ani marginesem Młodej Polski, lecz osobnym, nerwowym tętnem literatury lat 1917–1925. Ratajczak zebrał tu manifesty, wiersze i prozę twórców związanych ze „Zdrojem” i środowiskiem poznańskim, ale też autorów, którzy z ekspresjonizmem zetknęli się epizodycznie. Efekt przypomina swoisty sejsmograf epoki: od pęknięć psychiki po poszarpane frazy i metafory wyjęte jak z sennika na morfinie.

Siłą tej antologii jest jej różnorodność. Obok tekstów „kanonicznych” – Przybyszewskiego, Wata, Standego, Sterna czy Hulewicza – znajdziemy utwory mniej oczywiste, które pokazują, jak szeroko rozlewał się ten ferment. Ekspresjonizm wyrasta tu z bólu modernizacji, wojennej traumy i egzystencjalnego lęku młodego pokolenia. Dominuje język skrajnych emocji: krzyk, trans, wizje ciała i ducha poddanych ekstremalnym napięciom. Wiersze bywają jak rozbłyski – krótkie, nerwowe, niekiedy bluźniercze. Proza natomiast odsłania codzienność rozszarpanego po 1914 roku świata: zagubionego żołnierza, kochanka szukającego wybawienia w ekstazie, proroka, który w ruinie miasta widzi nadejście nowej ery. Ratajczak nie próbuje wyrównać tych głosów w jednolity obraz – przeciwnie, pozwala im zetrzeć się ze sobą, tworząc mapę napięć i kontrastów.

Dla współczesnego czytelnika to lektura podwójnie cenna. Z jednej strony odsłania korzenie polskiej awangardy i pokazuje, że ekspresjonizm był czymś więcej niż przypisem między symbolizmem a futuryzmem. Z drugiej – brzmi zaskakująco aktualnie: niepokój, rozpęd języka, wizje rozpadu i odzyskiwania sensu brzmią jak echo naszej epoki. „Krzyk i ekstaza” warto czytać powoli, z ołówkiem w ręku – nie dla płynnej narracji, lecz dla pojedynczych wersów, które potrafią wbić się pod skórę. To książka, która przypomina, że literatura bywa laboratorium nastrojów – a ekspresjonizm był jednym z bardziej żrących odczynników w tym eksperymencie.