Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8385123334
Wysyłka od: 15.00 PLN

Filozofia rządu demokratycznego
Autor: Yves R. Simon 

Wydawnictwo: Arka 1993
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak

O książce

„Filozofia rządu demokratycznego” to książka napisana przez kogoś, kto demokrację traktuje nie jako fetysz ani jako zło konieczne, lecz jako kłopotliwy, ale uzasadnialny filozoficznie ustrój. Simon, tomista z krwi i kości, bierze na warsztat demokrację z narzędziami, którymi zwykle bada się ustroje znacznie bardziej hierarchiczne: pojęciem dobra wspólnego, natury władzy, przyczynowości sprawczej, naturalnej równości i nierówności. Zamiast więc rozprawy o „procedurach” mamy coś na kształt metafizyki demokracji – trochę w duchu Arystotelesa przechwyconego przez św. Tomasza, ale przeniesionego w wiek XX, z jego technologią, masowością i neurozą większości.

Jedną z bardziej osobliwych zalet tej książki jest to, że nie daje się łatwo zawłaszczyć ani lewicy, ani prawicy. Simon konsekwentnie broni demokracji, ale robi to językiem, który dzisiejszemu demokratycznemu aktywiście mógłby wydać się podejrzanie „niedemokratyczny”: mówi o funkcji paternalistycznej władzy, o prawie „danym od Boga”, o naturalnych nierównościach, które nie znikają od samego aktu głosowania. Jednocześnie jest bezlitosny wobec demokracji rozumianej jako kult masy czy czystej woli większości. Powszechne prawo wyborcze, system partyjny, mechanizmy większości – wszystko to ma sens tylko o tyle, o ile służy konstytuowaniu i realizacji dobra wspólnego, a nie jego rozmywaniu w grze interesów. To książka, która przypomina, że „władza ludu” bez filozofii władzy staje się władzą nikogo, czyli faktycznie – władzą najsilniejszych.

Na tle dzisiejszej literatury politologicznej książka Simona brzmi niemal anachronicznie, i to jest jej ogromny atut. Zamiast socjologicznych wykresów dostajemy klarowną strukturę pojęciową: wolność demokratyczna bez mitologii absolutnej autonomii jednostki, równość bez infantylnego zrównywania wszystkiego ze wszystkim, refleksję o technologii bez histerii ani zachwytu – raczej spokojne pytanie, co z człowiekiem i wspólnotą robi cywilizacja, w której środki działania rosną szybciej niż zdolność do rozumnego ich użycia. Polski przekład Legutki dodaje temu wszystkiemu ciekawą, lokalną ramę: czytany dziś, Simon działa jak mało komfortowe lustro – pokazuje, jak bardzo współczesne dyskusje o demokracji krążą po powierzchni, unikając podstawowego pytania, które tu stoi w centrum: kto ma rządzić, w imię czego i za pomocą jakich rozumnych granic, zanim jeszcze do głosu dojdą sondaże.