Człowiek ze Stratfordu
Autor: Stanisław Helsztyński
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy „PAX”, 1964
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Człowiek ze Stratfordu” to jedna z tych książek, które powstały z wyraźnym zamiarem: pokazać Polakowi z lat sześćdziesiątych, że Szekspir nie jest ani marmurowym popiersiem, ani mglistą „tajemnicą autorską”, lecz żywym rzemieślnikiem sceny, obywatelem konkretnego miasta i synem bardzo określonego czasu. Helsztyński – krytyk, badacz, ale też sprawny popularyzator – nie pisze tu „suchą” biografii naukową; raczej układa z dostępnych faktów i domysłów coś na kształt powieści dokumentalnej. Widać, że to książka jubileuszowa (czterechsetlecie urodzin zobowiązuje), ale na szczęście nie jest to panegiryk – autor bardziej próbuje rozsupłać zagadkę kariery wiejskiego chłopaka z Warwickshire, niż stawiać kolejną złoconą ramę wokół nazwiska.
Najciekawsze jest właśnie to połączenie biografii z historią kultury elżbietańskiej. Helsztyński uparcie pokazuje Szekspira „wśród innych”: na tle londyńskich scen, rywalizacji trup, kaprysów publiczności, a także ówczesnej cenzury i religijnych niepokojów. Nie interesuje go wyłącznie geniusz, ale także fach: jak wyglądała ekonomia teatru, jak pracowano nad repertuarem, skąd brały się fabuły i jak przerabiano cudze teksty bez dzisiejszych skrupułów prawa autorskiego. Dzięki temu Szekspir przestaje być nieziemskim widmem „uniwersalnego ducha”, a staje się zręcznym praktykiem, który potrafił w tej dość brutalnej machinie utrzymać się na powierzchni i przy okazji zostawić kilka sztuk, które przeżyły własną infrastrukturę teatralną o jakieś cztery stulecia.