OPOWIEŚCI CHASYDÓW
Autor: Martin Buber
Wydawnictwo: W drodze, 1986
Okładka: miekka
Stan: dobry minus
Uwagi: uszkodzenia okładki
O książce
„Opowieści chasydów” Bubera to książka, która tylko z pozoru jest zbiorem „religijnych anegdotek”. W rzeczywistości mamy do czynienia z dziełem podwójnie przefiltrowanym: najpierw przez tradycję ustną chasydów, potem przez filozoficzną wrażliwość autora „Ja i Ty”. Buber nie interesuje się folklorem jako takim, lecz tym, jak w najprostszej historyjce o cadyku ukrywa się doświadczenie Absolutu. Zamiast systematycznej „nauki” dostajemy drobne scenki, czasem urwane w pół zdania, które zachowują wdzięk żydowskiego dowcipu, a jednocześnie działają jak zapalniki – krótko, ale z opóźnionym wybuchem w czytelniku.
Ważne jest, że Buber nie udaje bezstronnego kronikarza. Selekcjonuje, układa, dopowiada – z pietyzmem, ale i z całkowicie nowoczesnym wyczuciem literackiej formy. Chasydzki cadyk staje się tu nie tyle „świętym mężem”, co figurą relacyjności: człowieka, który całym istnieniem odpowiada na Boże „Ty”. Tę intencję Bubera dobrze czuć właśnie w polskim wydaniu – Hertz, tłumacz o znakomitej intuicji stylu, nie próbuje wygładzać żydowskiego kolorytu, a zarazem unika folklorystycznej cepelii. Efekt jest taki, że czytelnik polski nie ma wrażenia obcowania z „egzotyką religijną”, tylko z czymś niepokojąco własnym: pytaniem, czy wiara może przeniknąć codzienność aż do gestu, spojrzenia, sposobu chodzenia po pokoju.
Z perspektywy dzisiejszej lektury książka ma jeszcze jeden wymiar: jest zapisem świata w dużej mierze unicestwionego. Chasydzkie miasteczka, opowieści o Besztcie i jego następcach, cała ta duchowość zanurzona w języku i obyczaju Europy Wschodniej – to wszystko w „Opowieściach chasydów” zachowane jest jak w szkatule. Ale Buber nie buduje mauzoleum; bardziej przypomina dyskretną rozmowę z kimś, kto odszedł, a jednak wciąż ma nam coś do powiedzenia. Dlatego książka funkcjonuje równocześnie jako lektura duchowa, dokument umarłej kultury i bardzo osobisty komentarz filozofa, który w drobnej przypowieści widzi więcej niż w grubym traktacie teologicznym.