Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9780230706965
Wysyłka od: 15.00 PLN

Ash
Autor: James Herbert

Wydawnictwo: Macmillan, 2012
Okładka: miekka 
Stan: dobry/dobry minus

Uwagi: nieznaczne załamania grzbietu, wyd. w języku angielskim

O książce

„Ash” to późny Herbert w wersji barokowej: zamiast kameralnego nawiedzonego domku dostajemy Comraich – szkocką twierdzę‑azyl dla wszelkich potworności, których nie wypada pokazywać na pierwszej stronie „Timesa”. Powraca David Ash, jeden z nielicznych poważnie traktowanych „badaczy zjawisk nadprzyrodzonych” w horrorze popularnym, ale Herbert wyraźnie nie chce już tylko straszyć skrzypiącą podłogą. Zamiast tego pakuje go w epicentrum fantazmatów zimnowojennych, watykańskich i tabloidowych naraz. Nawiedzenie to tu dopiero wstęp, właściwy temat stanowi pytanie: co się dzieje z tymi wszystkimi sekretami świata, gdy przestają mieścić się w archiwach i zaczynają żyć własnym życiem?

Najciekawsza – i najbardziej kłopotliwa – jest decyzja, by w tej gotyckiej scenerii umieścić przeźroczyste warianty realnych figur z polityki, koronowanych głów i popkultury. Herbert igra z konwencją teorii spiskowych, traktując ją jak paliwo dla horroru, a nie jak żart na marginesie. Comraich staje się czymś w rodzaju wysypiska zachodniej winy: to tutaj mają trafiać kompromitujące biografie, niewygodne dziedziczenie krwi i władzy, nieudane eksperymenty historii. Z jednej strony jest to pomysł efektowny – horror jako nieoficjalna kronika XX wieku – z drugiej, prowadzi do pewnej nadmierności: powieść próbuje pomieścić i duchy, i demonologię mediów, i polityczne brudy. W efekcie David Ash, niegdyś mocny psychologicznie bohater, momentami służy raczej za przewodnika po gabinecie osobliwości niż pełnoprawny punkt ciężkości.

Styl Herberta pozostał jednak tym, czym zdobył czytelników: proza jest szybka, konkretna, pozbawiona ozdobników, za to pełna obrazów konstruowanych tak, by czytelnik niemal czuł wilgoć korytarzy i smród stęchlizny. Przy tej objętości to nie lada umiejętność – książkę bardziej się „ogląda” niż „podziwia zdania”. „Ash” jako pożegnanie autora jest pozycją osobliwą: podsumowuje jego obsesje (nawiedzone miejsca, skażona instytucjonalna władza, trauma jako źródło grozy), ale jednocześnie wyraźnie ciąży ku przesadzie, jakby Herbert chciał jeszcze raz wcisnąć do gatunku wszystko, co dotąd krążyło na obrzeżach. Dla wiernych czytelników to rodzaj mrocznego katalogu Herberta, dla nowych – książka, po której łatwo zrozumieć, dlaczego horror tak chętnie łączy się dziś z polityczno‑medialnym szumem, choć nie zawsze z tak bezczelną dosłownością.