Cyberpunk 2077
Jedyna oficjalna książka o świecie gry
Autor: Marcin Batylda
Wydawnictwo: Znak, 2020
Okładka: twarda
Stan: dobry/dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Cyberpunk 2077. Jedyna oficjalna książka o świecie gry” to typowy owoc naszych czasów: album, który jednocześnie udaje encyklopedię i materiał propagandowy wielkiej korporacji – tyle że tu korporacja jest podwójna: realna (CD PROJEKT RED) i fikcyjna (militarno-makroekonomiczny plankton Night City). Marcin Batylda wchodzi w rolę kronikarza przyszłości, pisząc tak, jakby świat gry istniał naprawdę, a my otrzymywali skrótowy przewodnik po metropolii z końca XXI wieku. Ten zabieg „udawanej dokumentalności” jest zresztą najciekawszym elementem książki: tekst ma strukturę materiałów informacyjnych, raportów, notatek – raczej jak folder dla nowego mieszkańca miasta niż klasyczny „art book” do gry.
W warstwie wizualnej książka zbliża się do standardu, który ustaliły kiedyś albumy do „Blade Runnera” i późniejsze tomy okołogrowe Blizzarda czy Bethesdy: ciężka, lśniąca cegła, w której grafika – koncept arty, widoki dzielnic, projekty broni i augmentacji – gra pierwsze skrzypce, a tekst ma te obrazy spoić i nadać im pozór historii. Batylda robi to na dwa sposoby: po pierwsze, systematyzuje świat (dzielnice, frakcje, technologia, społeczeństwo), po drugie – podszywa opisy lekką ironią i dystansem rodem z cyberpunkowego „znużenia przyszłością”. Night City jest tu jednocześnie katalogiem atrakcji i ostrzeżeniem, czym kończy się bezrefleksyjne zaufanie do kapitału, bioinżynierii i reklamy. Nie jest to jednak wywód filozoficzny, raczej zręczne „opakowanie ideologii świata” w formę przystępnego przewodnika.
Na tle innych książek tego typu – powiedzmy: „The World of Cyberpunk 2077” w anglojęzycznej wersji czy klasyczne podręczniki do papierowych RPG – polskie wydanie wyróżnia się solidnością edytorską i czytelną strukturą, ale nie udaje dzieła samodzielnego wobec gry. To paratekst: czytany bez znajomości tytułu CDPR staje się ciekawostką, quasi-podręcznikiem do nieistniejącej gry fabularnej, lecz pełnię sensu osiąga dopiero jako przedłużenie doświadczenia z ekranu. Dla miłośników gatunku i samego „Cyberpunka 2077” to elegancki sposób, by zatrzymać Night City na półce; dla reszty – interesujący dokument tego, jak współczesna popkultura buduje swoje światy: najpierw gra, potem mitologia, na końcu – ciężki, pięknie wydany tom, który udaje, że opisuje rzeczywistość.